Do naszej akcji włączył się…

Akcja plakatowa pod hasłem: „Czy wiesz, że Andrzej Duda…?” trwa w najlepsze. Ale, ale, kogo my tu widzimy? Do akcji ochoczo włączył się Pewien Pan, który postanowił poprawić odklejone plakaty. koledzy spotkali go na trasie. Czyżby zrozumiał swoje koszmarne błędy…?

Czy wiesz, że Andrzej Duda…? Film 2

Emocje związane z pierwszą turą wyborów prezydenckich nie opuszczały nas do ostatniej chwili. I również do ostatniej chwili przed ciszą wyborczą członkowie i sympatycy KOD na Dolnym Śląsku prowadzili akcję plakatową „Czy wiesz, że Andrzej Duda…?”
Przemierzając drogi i bezdroża wielu gmin, rozwiesiliśmy setki plakatów, na których punktujemy kompromitujące Andrzeja Dudę decyzje podjęte w kadencji 2015 – 2020, mając nadzieję, że skłonimy do myślenia chociaż część ludzi niezdecydowanych lub obojętnych wobec najważniejszego przywileju obywatelskiego, jakim jest wyrażenie za pomocą karty do głosowania opinii o człowieku stojącym na czele państwa.

Film z pierwszej akcji w terenie

W ostatnich dniach KOD-erzy i sympatycy KOD z kilku miejscowości Dolnego Śląska rozpoczęli drugą już edycję akcji plakatowej „Czy wiesz, że Andrzej Duda…”. Założeniem akcji jest przypomnienie mieszkańcom odwiedzanych przez „plakaciarzy” miejsc paru najistotniejszych, koszmarnych błędów prezydentury Andrzeja Dudy. Akcja pomyślana była na dłuższy okres czasu i miała rozpocząć się jeszcze w marcu, niestety wszystkie plany pokrzyżował wybuch pandemii. Ale KOD-erzy to twardzi ludzie i nie odpuszczają, ruszyli więc w teren tuż przed końcem skróconej kampanii wyborczej. Ze względu na brak czasu dobór plakatów pozostawiony jest w gestii każdej ekipy terenowej, stąd różnice na poszczególnych zdjęciach filmiku, który oddajemy do Państwa dyspozycji.
Niejako ‘przy okazji’ rozlepiano też plakaty dwóch opozycyjnych kandydatów na urząd prezydenta, czyli Rafała Trzaskowskiego i Roberta Biedronia. Nie miały tutaj znaczenia żadne kalkulacje partyjne, kto wejdzie lub też nie wejdzie do drugiej tury. Opozycja to opozycja. Niestety, przy okazji muszę powiedzieć, że takie kalkulacje nie są obce niektórym legnickim członkom PO, którzy mocno strzegą bannerów swojego kandydata, aby przypadkiem inny kandydat opozycyjny nie „zawisł” obok i nie rozwodnił, jak usłyszeliśmy, pierwszej tury wyborów. Cóż, każdy ma swoją filozofię. Filozofią KOD-u jest pomaganie konstruktywnej opozycji, bez względu na jej barwy partyjne.
W ostatnich dniach KOD-erzy i sympatycy KOD z kilku miejscowości Dolnego Śląska rozpoczęli drugą już edycję akcji plakatowej „Czy wiesz, że Andrzej Duda…”. Założeniem akcji jest przypomnienie mieszkańcom odwiedzanych przez „plakaciarzy” miejsc paru najistotniejszych, koszmarnych błędów prezydentury Andrzeja Dudy. Akcja pomyślana była na dłuższy okres czasu i miała rozpocząć się jeszcze w marcu, niestety wszystkie plany pokrzyżował wybuch pandemii. Ale KOD-erzy to twardzi ludzie i nie odpuszczają, ruszyli więc w teren tuż przed końcem skróconej kampanii wyborczej. Ze względu na brak czasu dobór plakatów pozostawiony jest w gestii każdej ekipy terenowej, stąd różnice na poszczególnych zdjęciach filmiku, który oddajemy do Państwa dyspozycji.
Niejako ‘przy okazji’ rozlepiano też plakaty dwóch opozycyjnych kandydatów na urząd prezydenta, czyli Rafała Trzaskowskiego i Roberta Biedronia. Nie miały tutaj znaczenia żadne kalkulacje partyjne, kto wejdzie lub też nie wejdzie do drugiej tury. Opozycja to opozycja. Niestety, przy okazji muszę powiedzieć, że takie kalkulacje nie są obce niektórym legnickim członkom PO, którzy mocno strzegą bannerów swojego kandydata, aby przypadkiem inny kandydat opozycyjny nie „zawisł” obok i nie rozwodnił, jak usłyszeliśmy, pierwszej tury wyborów. Cóż, każdy ma swoją filozofię. Filozofią KOD-u jest pomaganie konstruktywnej opozycji, bez względu na jej barwy partyjne.

Czy wiesz, że Andrzej Duda wolał przekazać prawie 2 000 000 000 zł rocznie na media rządowe zamiast na służbę zdrowia?

6 marca 2020 około godziny 23, po wykorzystaniu całego ustawowego czasu przysługującego prezydentowi na podjęcie decyzji, Andrzej Duda podpisał ustawę przekazującą mediom publicznym blisko 2 000 000 000 zł.

Po burzliwym głosowaniu z 9 stycznia pieniądze te mediom publicznym przyznał Sejm, w którym większość ma PiS. Zgodnie z prawem projekt ustawy trafił następnie do Senatu, w którym z kolei większość ma opozycja. Senatorowie odrzucili więc dokument i zaproponowali przeznaczenie tej kwoty na wsparcie leczenia onkologicznego.

13 lutego 2020 projekt ustawy ponownie trafił do Sejmu. Większość sejmowa odrzuciła sprzeciw Senatu i zdecydowała, iż ważniejsze od ochrony zdrowia Polaków jest jednak finansowanie upartyjnionych mediów publicznych. Po wygranym przez PiS glosowaniu w izbie niższej parlamentu doszło do awantury, której finałem było pokazanie przez posłankę PiS, Joannę Lichocką wulgarnego gestu skierowanego zarówno do opozycji, jak i wszystkich osób chorujących na raka, na leczenie których nie będzie dodatkowych środków.

Zgodnie z przepisami Ustawa trafiła do prezydenta, który miał ją podpisać, odrzucić lub przesłać do Trybunału Konstytucyjnego, w celu sprawdzenia jej zgodności z Konstytucją RP.

Do podjęcia decyzji Andrzej Duda wykorzystał cały przysługujący mu ustawowo czas, w trakcie którego zdążył między innymi pozbyć się prezesa telewizji Jacka Kurskiego, z którym był od lat skonfliktowany. Zdaniem A. Dudy TVP ośmieszała go i nie broniła jego żony.

Swoją decyzję Duda przedstawił w nocy podczas briefingu w Pałacu Prezydenckim. Obecny na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki stwierdził, iż tych pieniędzy nie trzeba także przekazywać na walkę z koronawirusem, ponieważ w budżecie znajdują się wystarczające środki na ten cel.

Swoją decyzją Andrzej Duda potwierdził, że przed zbliżającymi się wyborami najważniejsza jest dla niego możliwość częstszego pokazywania się w mediach publicznych. Polakom, którzy liczyli na dodatkową pomoc na leczenie onkologiczne pokazał gest podobny do tego, którym wsławiła się parę dni wcześniej posłanka Lichocka. Z perspektywy dnia dzisiejszego okazuje się, iż w budżecie nie ma wystarczających środków na skuteczną walkę ze skutkami pandemii, choć mogłyby się tam znaleźć, gdyby pisowska większość sejmowa mniej dbała o zabezpieczenie środków na propagandę w TVP.

Wiedzę dotyczącą tematu można poszerzyć korzystając z linków:

Dziennik Wschodni

gazeta.pl

Puls Biznesu

Gazeta Olsztyńska

OKO.press

Money.pl

Gazeta.PL WIADOMOŚCI

TOK.FM

dziennik.pl

Gazeta.PL WIADOMOŚCI

 

Plakaty do pobrania:

Plakat 1- 2 mld– wersja PNG

Plakat 1 – 2 mld– wersja PDF

Plakat – 2 mld (wersja czarno-biała)

 

Czy wiesz, że Andrzej Duda skazuje nas na życie w smogu i podwyżki cen prądu?

Zmiany klimatyczne to obecnie jedno z największych wyzwań ludzkości. Dotykają one też Polskę, co widzimy coraz mocniej: mieliśmy praktycznie bezśnieżną i najcieplejszą zimę w historii, wiosna zaczęła się suszą, a teraz zmagamy się z podtopieniami.

Większość państw świata dostrzega ten problem, dlatego co roku odbywają się szczyty klimatyczne, podczas których dyskutuje się nad tym, jak globalne ocieplenie zatrzymać. W 2018 taki szczyt odbył się w Katowicach, gdzie świat po raz kolejny próbował ustalić, jak zmniejszyć emisje dwutlenku węgla (CO2). Tym większym zaskoczeniem stała się wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, który w czasie szczytu klimatycznego oświadczył, że „węgiel nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i postępem technologicznym w tym zakresie”. Deklaracja tym dziwniejsza, że powszechnie wiadomo, że to spalanie węgla emituje najwięcej CO2 do atmosfery, a polska energetyka w ponad 80 proc. jest oparta na węglu. Zamiast więc przedstawić innym krajom plan, jak będziemy zmniejszać spalanie węgla, polski prezydent zapowiedział, ze nie zamierzamy tego robić. Trudno o gorszą wpadkę na szczycie klimatycznym.

Ale problem z węglem, to nie problem dyplomacji – w Polsce co roku z powodu smogu umiera ponad 40 tys. osób, a smog to w większości efekt spalania węgla w starych przydomowych piecach. A produkujące CO2 elektrownie są przestarzałe i mogą przestać działać, gdy latem zabraknie wody do ich chłodzenia. Ten problem mieliśmy już raz w 2015 roku i może się powtórzyć.

Tymczasem prezydent podczas szczytu klimatycznego szokował po raz kolejny mówiąc, że „węgiel jest naszym strategicznym surowcem. Nie będziemy z niego rezygnować”. Problem w tym, że to nieprawda – polskie kopalnie wydobywają coraz mniej węgla i jest on coraz droższy, co powoduje, że mamy też coraz droższy prąd. Aby temu zapobiec rząd PiS zaczął sprowadzać tańszy węgiel z… Rosji czy Mozambiku, ale przecież to też żadne rozwiązanie. Ponadto ponieważ zgodziliśmy się na redukcje emisji CO2 musimy teraz dopłacać za przekraczanie limitów, a z każdym rokiem te dopłaty będą rosły. Już w tym roku mieliśmy podwyżkę cen prądu, a w kolejnych latach będzie tylko gorzej.

Kosztowna polityka węglowa to także nietrafione inwestycje. W 2015 roku Andrzej Duda obiecywał, że doprowadzi do realizacji planów nowego bloku węglowego w elektrowni w Ostrołęce, z którego wycofały się poprzednie rządy. I choć ekonomiści ostrzegali, że będzie to nieopłacalna inwestycja rząd z poparciem prezydenta postanowił uruchomić projekt. Spółki państwowe zainwestowały w elektrownię ponad 1 miliard złotych i… w tym roku właśnie ogłoszono, że elektrowni nie będzie, bo jest nieopłacalna. Na co więc poszły publiczne pieniądze z obietnicy prezydenta? Na dziurę w ziemi?

Dziennik Zachodni

wyborcza.pl

Plakaty do pobrania:

Plakat – smog, wersja PNG

Plakat – smog, wersja PDF

Plakat – smog (wersja czarno-biała)